decorator-blue-bazgry
decorator-yellow-star
Kognitywistycznym okiem na Edukacyjny Wszechświat – wywiad z członkinią rady programowej Urszulą Skorodziłło
wywiad-ikona-dark

wywiad

Kognitywistycznym okiem na Edukacyjny Wszechświat – wywiad z członkinią rady programowej Urszulą Skorodziłło

Edukacyjny Wszechświat Knowla Box kognitywistyka projektowanie rada programowa sztuczna inteligencja technologia wywiad
decorator-blue-bazgry
decorator-yellow-star
Kognitywistycznym okiem na Edukacyjny Wszechświat – wywiad z członkinią rady programowej Urszulą Skorodziłło
divider bottom black
divider bottom black mobile

czas czytania

13 MIN

opublikowany

2023-10-26 10:00:47
Spis treści

Kim jesteś?

Cześć! Nazywam się Urszula Skorodziłło i obecnie pracuję w firmie Knoocker, która odpowiada za markę Knowla. Tworzę i wymyślam materiały, które są dostępne na naszych platformach. Projektuję aktywności, a następnie testuję je, nim zostaną przekazane do sprzedaży. Co chyba również istotne, zostałam członkiem Rady Programowej Knowla. Wcześniej zaś studiowałam kognitywistykę na UAM.

Nie zajmowałaś się wcześniej edukacją?

Nie. Tak naprawdę nigdy nie sądziłam, że będę się zajmować na poważnie czymś związanym z dziećmi. Nawet na studiach. Mieliśmy taki przedmiot z podstawami psychologii rozwojowej i dokładnie pamiętam, jak sobie myślałam, że nie muszę się bardziej w to zagłębiać, bo… właśnie nie będę się tym zajmować w przyszłości. Po studiach znalazłam pracę w firmie Knoocker, która coraz mocniej i coraz bardziej świadomie zaczęła angażować się w edukację, a ja się w tym po czasie odnalazłam. To też nie było tak, że praca w edukacji lub jako nauczycielka nigdy nie była w moich obszarach zainteresowania. Jako dziecko to był jeden z moich pomysłów na życie, jednak z czasem zdałam sobie sprawę, że po pierwsze być może nie mam odpowiednich kompetencji czy cech osobowości, by stale pracować z dziećmi i młodzieżą. Przynajmniej takie do tej pory mam wrażenie. Może błędne. Po drugie i chyba dużo ważniejsze – nie wiedziałam w jakim zakresie przedmiotowym czy specjalistycznym bym się najlepiej widziała. Przez cały czas mojej edukacji nie miałam przedmiotu, który bym pokochała. Nie miałam też przedmiotu, który by mi szedł jakoś wyjątkowo słabo. Zatem jak na takiego typowego multipotencjalistę przystało, ciężko było mi się zamknąć w sztywnych ramach, które czasem narzuca obecna edukacja. Stąd zaczęłam szukać innej drogi.

Uważasz, że taki multipotencjalista jak ty, ma ciężko w systemie edukacji?

Zdefiniuj ciężko. Zdanie szkoły czy poszczególnych przedmiotów nie stanowi większego problemu. Skoro interesujesz się lub możesz się interesować wszystkim, to niezależnie od tego czy mówimy o fizyce, biologii, historii, czy polskim, poradzisz sobie na tyle, żeby zdać. Pod tym względem to jest bajka. Możesz robić do woli wszystkiego po trochu. Problem zaczyna się bardziej po szkole, gdzie świat wymaga specjalizacji w jakimś rejonie… zawodzie. Ciężko jest w ramach jednej kariery zajmować się wszystkim, co cię interesuje. Jakbym miała powiedzieć, to wszelkim specjalistom może być ciężej w samej szkole. Weźmy oklepany stereotyp humanisty i matematyki. Tu może się pojawić większa walka o przetrwanie na nielubianych przedmiotach. Za to w przyszłości może być im dużo łatwiej się ukierunkować.

Ostatecznie zdecydowałaś się na studia kognitywistyczne. Dlaczego i co to właściwie jest?

Wybierając kierunek sama dokładnie nie wiedziałam, co to. Nawet moi profesorowie mieli problem z konkretną definicją tego kierunku. Po maturze nie miałam dobrego planu na przyszłość. Jeden z moich pomysłów nie wypalił, więc zaczęłam szukać na szybko czegoś na rok lub na stałe, by nie siedzieć bezczynnie. Złożyłam papiery na kognitywistykę, ponieważ interesowałam się psychologią, ale właśnie, jak sobie uświadomiłam wtedy, taką bardziej w nurcie poznawczym, a nie psychodynamicznym, humanistycznym czy jakimkolwiek innym. Nie widziałam też siebie w gabinecie, przyjmującą pacjentów, a z taką przyszłością głównie kojarzyły mi się studia psychologiczne. Poza tym jak doczytałam, to kognitywistyka nie składała się tylko z tej psychologii, ale też z antropologii, neurobiologii, filozofii, językoznawstwa, czy sztucznej inteligencji. A propos multipotencjalisty, na jakich innych studiach znalazłabym taki miks? Kognitywistyka nie jest nauką samą w sobie. Pracuje właśnie interdyscyplinarnie na styku powyżej wymienionych nauk. Co to znaczy w praktyce? Nie ma jednego spójnego dogmatu. Szanujemy i zagłębiamy się w każdą z wymienionych nauk, szukamy podobieństw, różnic, rozwiązań, które można by przenieść z jednej dziedziny na drugą… Takim naszym ogólnym celem będzie chyba właśnie rozwikłanie zagadki naszego mózgu i umysłu, a tym samy uspójnienie wiedzy wymienionych nauk, które w ramach swojej klitki zajmują się tym tematem. Jak poznajemy świat? Jak podejmujemy decyzje? Czy sztuczna inteligencja może być taka jak my? I tak dalej. Mimo wielu wieków rozważania na temat nadal niewiele wiemy na ten temat.

Czyli przypadkowo był to strzał w dziesiątkę?

Tak. Ja się bawiłam świetnie.

Wspomniałaś o sztucznej inteligencji. Jak widzisz ją teraz i w przyszłości?

Nie jestem wielkim ekspertem w tej dziedzinie, bo nie zajmuję się nią czy nie obserwuję intensywnie jej dokonań. Dla mnie spotkanie chatbota, z którym w miarę ludzko dało się pogadać, czy inne generatory nie były wielkim zaskoczeniem, jak pojawiły się w szerokim dostępie. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że w mniejszy lub większy sposób AI towarzyszyło nam od dawna. To nie człowiek segregował coraz lepiej twoje posty na facebooku. Ja widziałam to jako kolejny etap, a jednocześnie z ciekawością obserwowałam coraz większą liczbę pasjonatów tematem. I mam wrażenie też zmianę myślenia o AI. Kiedy ja byłam na studiach, słysząc o sztucznej inteligencji miałam w głowie te wszystkie niemal ludzkie systemy operacyjne czy androidy z filmów, a nie czat GPT. Teraz pierwszą myślą są systemy wspomagania czy generowania promtów i obrazów. Znam ludzi, którzy mówią, że za pięć lat zdziwimy się, co AI może dokonać i co może za nas robić. W pewnej mierze się zgadzam. Taka jest rola postępu technologicznego, który mimo iż trochę zdaje się zwalniać, to nadal jest dynamiczny. Pewne rzeczy pewnie dość łatwo dałoby się zautomatyzować. Z drugiej jednak strony, gdy myślę o tym wszystkim, co sztuczna inteligencja może zrobić, to dawałabym może dziesięć, dwadzieścia… może więcej. Wszystko zależy od wielu czynników oraz problemów, które napotkamy po drodze. Nie ma się co jednak zakłamywać, że to się do niczego nie przyda, bo już się powoli przydaje i AI będzie coraz silniej obecna w naszym życiu. Będzie to kolejne narzędzie do wykorzystania w naszych rękach. W tym więc miejscu należałoby już uczniów w szkołach uczyć korzystania z niektórych funkcji czy dobrej weryfikacji treści, bo już teraz widać, jak ciężko będzie niedługo ze sprawdzeniem, czy coś faktycznie miało miejsce, a nie zostało wygenerowane przez jakąś AI.

W jaki sposób tego uczyć?

Na pewno zwiększyć uważność, ostrożność do tego, co nam się pojawia przed oczami. Sprawdzać źródła. Szukać informacji w sprawdzonych miejscach. Samemu wyrabiać sobie opinię, ale po zagłębieniu się w temat. Zaraz może być naprawdę ciężko, ale myślę, że z czasem wypracujemy sobie również metody na i takie podstępy. Ważne, by tu też powiedzieć, że wykluczenie technologiczne i w tym słabe posługiwanie się technologią nie dotyczy jedynie starszych, bo to o nich myślimy, jako o tych nie obytych. Spora część dorosłych nie urodziła się w technologicznym świecie. Sami nie mieli jak eksperymentować i doświadczać np. internetu za dzieciaka. Nikt ich za młodu tego nie nauczył. Dopiero później powoli opanowywali kolejne programy, a i zdaża im się nie nadążać za kolejnymi nowinkami. Nie mieli okazji dowiedzieć się o rodzajach czy możliwym wyglądzie różnych scamów czy innych podstępów. A przychodzące już do szkoły dzieci były otoczone technologią. Od początku ich edukacji ta technologia w jakiś sposób była obecna na zajęciach. Nadążają za nowinkami, trendami itd. Odnajdą się na wszystkich portalach. Tylko problem się pojawia, kiedy do zrobienia jest coś w bardziej specjalistycznym programie lub nawet w excelu czy powerpoincie. Oczekuje się od nich niemalże powinni już to wiedzieć, ale ich też trzeba tego nauczyć. Oni też będą się bali pokazać w przyszłości, że nie wiedzą, jak coś działa. Dlatego właśnie w szkole możemy sobie pozwolić czasem na wspólne eksplorowanie możliwości urządzeń i programów, a dzięki temu wspólnie odkrywać kolejne funkcje.

Przejdźmy może do naszych urządzeń. Knowla Box – co to za twór?

To multimedialne i interaktywne urządzenie, które pozwala wyświetlać obraz bezpośrednio na dowolnej ścianie oraz podłodze. Warto zadbać jednak, by była ona w miarę jednolita, jasna oraz gładka. Ułatwi to działanie na urządzeniu. Posiada różne innowacyjne sposoby interakcji. Odbiera uderzenia piłeczek o ścianę za pomocą ultradźwięków. Wykorzystuje działanie pisaków Epson, przez co można mazać światłem po ekranie. Tradycyjnie działa tutaj również myszka i klawiatura. Na ten moment to wszystko, jednak mogę również zdradzić, że trwają prace nad wprowadzeniem rozwiązań z wykorzystaniem mikrofonu czy rozszerzonej rzeczywistości.

Kognitywistycznym okiem na Edukacyjny Wszechświat

Czy możesz nas oprowadzić po Edukacyjnym Wszechświecie?

To dość długa historia, jeśli mam się wdawać w szczegóły. Obecnie w Edukacyjnym Wszechświecie znajduje się jedenaście planet. Podstawową i obecną na wszystkich urządzeniach jest Planeta Fruu, która zawiera aktywności rozrywkowe oraz edukacyjne z różnych obszarów. Planeta Pi uczy programowania w tej najprostszej postaci dla dzieci wczesnoszkolnych. Planeta M pomaga w rozwoju motoryki małej, a Planeta Ziuuu w rozwoju motoryki dużej. W planecie SMART można eksperymentować i dużo jest w niej kosmicznych aplikacji. Z bardziej terapeutycznych mamy Planetę Emo o emocjach, Planetę SPE dla osób z różnymi specjalnymi potrzebami. Planeta Dż może służyć logopedom w rozwoju mowy i wymowy polskiej. Planetę Kontrast natomiast dostosowaliśmy do osób z różnymi problemami ze wzrokiem. Ostatnio pojawiły się też dwie nowe Planety. Planeta Sigma rozwija zdolności matematyczne w formie zabaw i co ciekawie w Planecie Hopsa, która przygotowywana była z myślą o dzieciach przedszkolnych, również znajdują się liczne aktywności przemycające prostą matematykę.

W jaki sposób powstają kolejne aktywności?

Na początku zastanawiamy się, czego dotyczy cała Planeta oraz jakie umiejętności czy wiedzę powinna ona wspierać. W tym celu robimy research: na grupach, wśród nauczycieli, pedagogów czy terapeutów. Przeglądamy podstawę programową czy już obecne na rynku rozwiązania: aplikacje, gry oraz inne rozwiązania analogowe lub podręcznikowe. Później nadchodzi bardziej kreatywny proces, w którym wymyślamy, w jaki sposób dana aktywność powinna działać. Następnie pomysł przedstawiamy zespołowi programistów i grafików. Wtedy już wspólnie wypracowujemy aktywności, które po licznych testach trafiają do sprzedaży.

Czym się różni tworzenie aktywności od tworzenia materiałów i pomocy dla nauczycieli, bo te też tworzysz?

Oba procesy bywają nieco podobne. Potrzebujemy celu danej aktywności/materiału, tematu, wartości czy podstawy programowej, jeśli ma spełniać jakieś wartości edukacyjne. W obu kwestiach możemy również rozwinąć wyobraźnię i generować różne pomysły. Przede wszystkim różnią się osoby, do których ma trafić rozpisany materiał, w jaki sposób ma działać dana zabawa czy aplikacja. Dla programistów wypisuję mechanizmy działania aplikacji oraz potrzebne grafiki, a dla nauczycieli na przykład scenariusz zabawy czy lekcji. Na obecnym etapie aktywności są też bardziej uniwersalne niż materiały przeznaczone dla nauczycieli. Sporą część można wykorzystać na wiele sposobów przy różnych tematach czy okazjach, co z resztą staram się robić. Większość całej mojej pracy się jeszcze nie ukazała, ale to pewnie tylko kwestia czasu.

Możesz podać jakiś przykład takiej zabawy?

W Planecie Pi jest aktywność Kodowanie wzorami. Może być to rozrywka dla jednej osoby, w ramach której symetrycznie odwzorowuje dany obrazek, wciskając odpowiednie kafelki. Możemy jednak stworzyć z tego zadanie w parach, gdzie jedna osoba podaje instrukcje, a druga zaznacza odpowiednie pola. Wtedy jest to też zadanie na kooperację czy współpracę. Ponadto podbija wartość programistyczną, bo te przekazywane wskazówki, to nic innego jak pewnego rodzaju algorytm.

Jaką perspektywę daje ci twoje kognitywistyczne wykształcenie na tworzenie materiałów i aplikacji?

Po pierwsze studia dały mi wiedzę i pogląd na działanie oraz rozwój różnych procesów zachodzących w mózgu. Dały mi też pewien zakres pojęciowy czy procesowy, przez co przeglądanie aktualnych badań w danym zakresie nie sprawia mi większej trudności. Wprowadziło mnie również w proces tworzenia badań, kwestionariuszy, UX, design thinking i tym podobne. W gruncie rzeczy wszystkie czynności są zbliżone temu, czym zajmuję się teraz, wymyślając scenariusze zajęć zamiast planów badań, czy projektując aplikację metodą design thinking. Nie mówiąc już o tych wszystkich zajęciach z logiki czy programowania, które teraz mam z tyłu głowy, obmyślając aktywności. Gdybym jednak miała wybrać jedną rzecz, która wydaje mi się, najlepiej wpisuje się we wszystko, to byłaby to taka oparta na dowodach empatia poznawcza. Studia na każdym kroku pokazywały nam, jak bardzo się różnimy. Widząc tę samą scenę, każdy z nas zobaczy ją nieco inaczej i potem zapamięta ją w jeszcze inny sposób. A nawet jeśli mowa o widzeniu jednej osoby, to nie mówiąc zbyt długo, nie odbieramy świata tak dobrze, jak nam się wydaje. Mając takie różne perspektywy i procesy za nimi stojące, myślę, że jestem w stanie projektować lepsze materiały. To może jeszcze jedna rzecz. Studia pokazały mi, że warto eksperymentować i nie zawsze musi wyjść wszystko tak, jak się zaplanowało. Nie wszystkie zmienne jesteśmy w stanie przewidzieć przed badaniem, przez co wyniki mogą nie wyjść zgodne z naszą tezą. Jedyne co możemy zrobić, to wyciągnąć wnioski i wprowadzić poprawki na przyszłość lub zmodyfikować naszą perspektywę na dany problem.

Ale też nie tylko wykształcenie pomaga ci w pracy?

Nie, nie tylko. Tworzę różne kreatywne rzeczy dla siebie lub pod większą publikę. Szkolę warsztat, między innymi pisarski i coraz poważniej zaczynam myśleć o pisaniu książek. Zaczęłam też brać czynny udział w organizacji różnych wydarzeń czy eventów. To była i nadal jest szkoła weryfikacji wszystkich planów i pomysłów. W ich czasie dochodzi do konfrontacji z odbiorcami i to oni dają ci znać, na ile to, co wymyśliłeś, im się spodoba. Jest to też szkoła podejmowania szybkich decyzji czy wymyślania swojej koncepcji na nowo w związku z nieprzewidywalnymi okolicznościami. Myślę, że to wszystko i pewnie więcej staram się brać pod uwagę, projektując rzeczy.

Co w związku z tą wiedzą i doświadczeniem sądzisz o Knowla Box i Edukacyjnym Wszechświecie?

Kiedy tworzyła się Knowla Box, pierwsze Planety Edukacyjnego Wszechświata i wizja całej marki, byłam nieco z boku całego procesu i przyglądałam się temu z zainteresowaniem. Cały projekt urządzenia, wykorzystanych technologii, nowych aktywności wydawał mi się bardzo ciekawy, a kiedy połączyło się to z pewną wizją edukacji przez zabawę oraz dostosowywania pod dysfunkcje, to już przepadłam. Mogłabym debatować, co mi się podoba lub nie, ale prawda jest taka, że dla mnie zawsze jest właściwie za mało. Zawsze mogłoby być więcej zabawy, bardziej pokrętnych sposobów na naukę czy rozwoju. Powstające aplikacje mają nie być kolejnym dodatkowym i technologicznym podręcznikiem, ale czymś więcej, co sprawiłoby uśmiech na buziach dzieci i nauczycieli. W tym też kierunku chciałabym, by powstawały aktywności. Wracając jednak do mojego wykształcenia, na zajęciach dość często skupialiśmy się na zmyśle wzroku z różnych perspektyw. I kiedy myślę sobie na przykład o Planecie Kontrast, która odpowiada za dostosowywanie pod osoby z dysfunkcjami wzroku, to wydaje mi się, że nie dotknęliśmy jeszcze całości problemów jakie się mogą tu pojawić, a dysfunkcje wzroku mogą być naprawdę różne – od niedowidzenia w całym lub częściowym polu, różne widzenie kolorów, rozpoznawanie kształtów, przedmiotów, całości, części, widzenie ruchu i tak dalej. Dużo więc pracy przed nami.

Co dla ciebie znaczy hasło: “Mądrze jest się bawić”?

Przede wszystkim, że nauka nie musi być nudna. Może pobudzać naszą kreatywność, fascynację, budzić zainteresowanie czy dostarczać radości. A poza tym z naukowego punktu widzenia wszystko mi mówi, że takie doświadczanie i angażowanie się w nauce sprzyja lepszemu zapamiętywaniu informacji. Zatem mamy same plusy.

Jaka jest twoja rada dla osoby po raz pierwszy uruchamiającej Knowla Box?

Nie bać się włączyć urządzenia i eksperymentować. Urządzenie wbrew pozorom jest łatwe w użyciu. Wszystkie Planety i aktywności przygotowujemy w taki sposób, żeby dawały jasną podpowiedź, jak z nich korzystać. W razie wątpliwości czy problemu, można się z nami skontaktować telefonicznie, mailowo lub social mediami, a chętnie pomożemy i odpowiemy na pytania.

Podziel się!

decorator-green
favicon knowla eu
Zespół Knowla

Przeczytaj także

Postaw nudę do kąta
Jesteś nauczycielem, pedagogiem, prowadzisz placówkę edukacyjną, a może jesteś zaangażowanym w edukację rodzicem?
Zapraszamy do kontaktu z nami. Udzielimy wszelkich informacji, doradzimy, pomożemy dokonać najlepszego wyboru. Tak jak Tobie, zależy nam na poprawie jakości edukacji naszych dzieci!
top divider black
top divider black mobile
Nauka to potęgi klucz
logo knowla white
wall_box_banner