decorator-blue-bazgry
decorator-yellow-star
Edukacyjnie przyszłość jest w maluchach – wywiad z członkinią rady programowej Martą Zamośną
wywiad-ikona-dark

wywiad

Edukacyjnie przyszłość jest w maluchach – wywiad z członkinią rady programowej Martą Zamośną

metody dydaktyczne trendy w edukacji
decorator-blue-bazgry
decorator-yellow-star
Edukacyjnie przyszłość jest w maluchach – wywiad z członkinią rady programowej Martą Zamośną
divider bottom black
divider bottom black mobile

czas czytania

10 MIN

opublikowany

2023-09-20 11:30:55
Spis treści

Czym się zajmujesz na co dzień?

Jestem pedagogiem. Na całym etacie pracuję w liceum, a od kilku lat zajmuję się dzieciakami ze spektrum Autyzmu i pracuję w kilku placówkach. Tutaj pracuję z dzieciakami w liceum i przedszkolu, a także z uczniami ze szkół podstawowych (I-III).

Dlaczego zdecydowałaś się na pracę w edukacji, bo jak widać pracujesz w szerokim zakresie rozwojowym?

To było moje marzenie z dzieciństwa. Zawsze chciałam pracować z dziećmi, uwielbiałam je. Aczkolwiek jak byłam mała, uwielbiałam dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Potem trafiłam do liceum. Podobała mi się ta młodzież. Można było tam z nimi dużo robić. A dzisiaj jestem na etapie takim, że chyba zrezygnuję z liceum i wrócę do tych przedszkolaczków małych.

Ze wszystkich specjalizacji pedagogicznych, dlaczego zdecydowałaś się na pedagogikę specjalną czy terapię różnych deficytów u dzieci, w tym chyba w szczególności tych ze spektrum Autyzmu?

Do mojej szkoły trafił chłopak ze spektrum Autyzmu. Tak się po prostu wydarzyło. Ja jestem jeszcze z tego starego pokolenia, które na słowo “autyzm” widzi takie dziecko, które się kołysze i uderza głową w ścianę. Więc jak trafił do mnie chłopak do liceum i uważałam, że osoba ze spektrum do liceum nie trafi, to pojawiła się u mnie zagwozdka. Zaczęłam szukać informacji, co zrobić, żeby pomóc chłopcu. Tam chodziło przede wszystkim o to, by on zdał maturę, bo na co dzień w szkole sobie radziliśmy i to był taki impuls. Poszłam na studia podyplomowe, chyba jedyną w moim życiu fantastyczną szkołę z fantastycznymi wykładowcami. Poznałam tam osoby, które zapaliły mnie wiedzą na ten temat. Pokazali mi coś zupełnie innego. Ostatecznie bardzo spodobało mi się spektrum Autyzmu to, że jest takie szczere i dlatego właśnie ta specjalizacja. Nie wiem jak długo mogę mówić?

Możesz opowiadać, ile masz ochotę.

Bo spektrum Autyzmu to jest mój konik w tej chwili. Już od kilku lat. Ja mogę gadać o tym notorycznie. Jak robiłam wreszcie w zeszłym roku moje podyplomowanie, to na tym spotkaniu był mój rektor i koleżanka ze związków zawodowych, więc jak padło pytanie, akurat tak się trafiło, o spektrum, to oni powiedzieli między sobą: “O matko! Zaczęło się!”. Bo ja będę tak gadała godzinami o tym temacie. I to co jeszcze ważne, trafiając na studia podyplomowe, natrafiłam też na pewien nurt, który bardzo mi się podoba: budowanie relacji z dzieckiem. Na to, że my nie zawsze musimy zaplanować sobie stricte poważną metodę i pracować według pewnych punktów. Tylko najpierw musimy poznać dziecko i pracując z nim dopiero ustalamy pewne rzeczy. Nie że ja idę na spotkanie z dzieckiem, mam terapię z Adasiem i zanim spotkam Adasia, założę sobie, że zrobię punkty abcd. Nie. Ja najpierw poznaję Adasia. Bawię się z Adasiem. Pracuję z Adasiem i w trakcie pracy modyfikuję cały czas to, co robię. Tego też bardzo mocno mnie też studia nauczyły.

To troszkę też nawiązuje, być może, do tego, o co miałam zapytać. Obecnie coraz częściej powstają różne zespoły integracyjne, przez co w salach lekcyjnych pojawiają się uczniowie o różnych możliwościach czy zdolnościach. Co powinno być najważniejsze w czasie takiej edukatorskiej pracy z dziećmi?

Tutaj jest bardzo dużo rzeczy, które można poruszyć, ale tak stricte w tej edukacyjnej rzeczy to to, co ja już powiedziałam i to, co ja dzisiaj bardzo mocno się kojarzę, to jest ta relacja. Budowanie relacji. Budowanie relacji mojej jako terapeuty z dzieckiem, którym pracuję, ale też budowanie relacji między członkami grupy. Czyli jeżeli pracuję w grupie, to te relacje muszą być wszędzie: między mną a dzieckiem, między dzieckiem a mną i między członkami całej ekipy. Dla mnie najważniejsze w edukacji jest relacja. I ta edukacja włączająca może być wtedy, kiedy jesteśmy w stanie zrobić te relacje. I czasem to jest tak, że będzie to grupa dziesięcioosobowa i wyjdzie nam to świetnie. Czasami dwudziesto i wyjdzie świetnie. A czasami może być tylko pięć. Więc w polskiej edukacji jest to o tyle trudne, że my od razu wrzucamy dwadzieścia dzieci do klasy, a to może w takiej grupie nie wyjść.

I jest jakiś sposób na to, żeby taka edukacja wyglądała inaczej?

Ja to bym zmieniła cały system edukacyjny w Polsce. Zmieniłabym wszystko generalnie. Kiedyś byłam na spotkaniu z panią świętej pamięci posłanką Krystyną Łybacką i ona powiedziała taką jedną rzecz i mnie się nawet podoba jej forma edukacji. Mamy okres przedszkolny plus klasy I-III, znajdują się w jednym miejscu i wtedy to przejście między sześciolatkiem a pierwszą klasą będzie takie bardziej łagodne. I to mi się generalnie podoba rzeczywiście, bo wtedy nauczyciel wchodzi przy trzylatkach, a właściwie kończy na trzeciej klasie i może w tym czasie faktycznie dużo zrobić fantastycznych rzeczy. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka, że my powinniśmy przykładać większą wagę do nauczycieli przedszkolnych i początkowych. To są najważniejsze osoby w życiu dziecka: w rozwoju, edukacji. Jeżeli my nie docenimy tych ludzi, nie będziemy im dawać jakiegokolwiek prestiżu, to niczego nie zrobimy. Dziecko uczy się za młodu. Więc stąd właśnie teraz moja zmiana z tej młodzieży na tych przedszkolaków, bo widzę, że możemy zrobić dużo fantastycznych rzeczy z przedszkolakami. Ja teraz obserwuję egzaminy ósmoklasistów. Wyniki z matematyki są fatalne.

Co roku chyba tak spadają?

Ale w tym roku są naprawdę fatalne i teraz pytanie brzmi: co my robimy z dzieciakami? One rodzą się z wysokim potencjałem intelektualnym najczęściej, chyba że coś się tam zadzieje, ale generalnie mają ten potencjał. Najczęściej lubią matematykę i mają zdolności matematyczne. A my jako dorośli ludzie – nauczyciele, terapeuci, rodzice,… powodujemy, że dziecko, które ma lat czternaście, piętnaście nienawidzi matmy i wychodzi fatalny wynik. I to jest dla mnie zastanawiające. I to jest to nad czym powinniśmy popracować w tej edukacji właśnie. Jeżeli my położymy nacisk na edukację wczesnoszkolną, ten moment kiedy dzieci mają ochotę się uczyć, mają czuć się świetnie, to wszystko dalej się ułoży samo.

Ja pracuję też w szkole prywatnej i widzę jak oni pracują. Porównywałyśmy sobie ostatnio program, bo moje dziecko jest teraz sześciolatkiem i idzie w tym momencie do klasy pierwszej systemu polskiego. W systemie angielskim ma już ułamki, programowanie i tak dalej w tej chwili, a w systemie polskim będzie miał w pierwszej klasie dodawanie do dziesięciu. I teraz gdzie my jesteśmy. Coś nam tu nie wyszło, ale ja bym kładła nacisk przede wszystkim na dzieciaki małe, wczesnoszkolne, przedszkolne i jak my tutaj “zrobimy dobrze”, że tak powiem brzydko, to potem nie będziemy mieli problemu. Edukacyjnie przyszłość jest w maluchach.

To czy w jakiś sposób takie nietradycyjne podejścia do nauki czy nowe technologie mogłyby wesprzeć dzieci i nauczycieli w tej wspólnej pracy edukacyjnej?

Tak, oczywiście. Nowe technologie są obecne w naszym życiu i my nie mamy innego wyjścia. I jeśli my zabieramy ją dzieciakom, to zakłamujemy rzeczywistość. Także my musimy ją wykorzystać w edukacji dzisiaj, ale musimy pokazać dzieciakom, co jest fajne w tych technologiach. Mówienie dzieciom przez pięć lat, że tablet jest ble, że komputer jest ble, to my tworzymy taką alternatywną rzeczywistość, bo tak naprawdę my siedzimy z telefonem, my siedzimy z komputerem, my robimy cokolwiek. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka, że będzie w przyszłości pracowało na tym sprzęcie. Ono będzie korzystało z tych rzeczy. Ono będzie tworzyć nowe rzeczy. Mamy dzisiaj sztuczną inteligencję. Ktoś to wymyślił. Nie wymyślił tego ktoś, kto dostał pierwszy laptop mając lat piętnaście. Bo to nie tędy droga, więc dla mnie obecność nowych technologii w szkole jest po prostu normą, ale normą też powinno być to, że my uczymy dzieci inteligentnie z tego korzystać.

Inteligentnie, to znaczy jak?

To znaczy pokazywać, do czego ma nam ona służyć. To na przykład kiedy dziecko przychodzi i pyta mnie o coś, to ja zadaję pytanie “Ok, a jak możemy to sprawdzić?” To on do mnie: “Zapytam wujka Google”. I to może jest głupie, bo ja nie odpowiadam mu w tym momencie, ale pokazuję mu też, że może tej informacji poszukać. On wyszukuje te informacje, wraca do mnie, pokazuje mi i mówi: “Znalazłem to i to”. Ok. To teraz zastanówmy się czy ta informacja jest prawdziwa i poszukajmy dalej razem. Uczę go więc szukania informacji w internecie, mądrego korzystania z telefonu. Nie tylko jako oglądanie bajek, ale także do nauki. Dzisiaj jeśli chodzi o platformy do programowania kodowania, to jest przyszłość. Dzieciaki muszą to umieć. Dzieciaki muszą logicznie myśleć.

A mimo to nauczyciele trochę się tej technologii boją?

Tak. Boimy się, bo po pierwsze ja już mam swoje lata, w związku z tym nie wszystko umiem. Jak ja odpalam nowy sprzęt, to pierwsze, co mi się załącza, to: “O! Kurczę! Nie wiem co robić”. Dla nas sprzęt interaktywny czy inny nie jest intuicyjny, bo my nie umiemy tego obsługiwać. I teraz kiedy ja jestem nauczycielem, który ma niskie poczucie własnej wartości i który boi się porażki, to jak ja mam korzystać z tego sprzętu, skoro się zbłaźnię przed uczniami, którzy są w tym lepsi ode mnie. Tak że wydaje mi się, że to zależy też od tego, że my jako ludzie powinniśmy odpuścić sobie trochę. Ja nie jestem alfą i omegą, że muszę się na wszystkim znać. Ja jestem nauczycielem, terapeutą. Pracuję na Knowla Box. Ale są takie rzeczy, że odpalam coś i myślę: “Hmmm… Ok…” i mówię do młodego: “To co byśmy teraz zrobili? Bo ja nie bardzo wiem”. Ja się nie boję przyznać, że czegoś nie wiem i w tym momencie ja się nie boję korzystać, bo potrafię się do tego przyznać. Ale gdy ktoś się boi do tego przyznać, niechętnie z tego korzysta. A poza tym umówmy się, jak wrócimy do wyników tych nieszczęsnych testów matematycznych, większość z nas dorosłych też jest w tym kiepska. A komputery? A platformy różnego rodzaju? To jest logika, a logiki nie umiemy. Jesteśmy kiepscy. Wycofujemy się szybko. Nie staramy się nauczyć, tylko się wycofujemy, bo łatwiej.

Tu też jest trochę błędnego założenia, bo języki programowania są dość blisko związane z myśleniem nawet takim humanistycznym niż ściśle matematycznym. Takie są badania.

Pewnie tak. Jednak ja jak widzę Planetę Pi, to tam jest prosta logika. Pewnie takie pisanie prawdziwych programów będzie już temu bliższe, ale ja jednak będę pracować z dzieciakami z Pi, budowaniu drogi lub na takich typu rzeczach. Interesuje się obrazkowym, dziecięcym programowaniem wczesnoszkolnym, dlatego łatwo mi w to wejść. Jeżeli jednak ktoś tego nie dotyka, to wtedy jest koniec. Dziecko wchodzi do szkoły systemowej i dostaje lekcje z Worda. W Wordzie to można tylko pokazać kilka opcji: jak narysować, jak zrobić coś tam. Jeśli my tak będziemy to pokazywać, to o czym my rozmawiamy. Word i Excel najlepszym punktem programu informatyki!

Co dla ciebie znaczy hasło: mądrze jest się bawić?

To, że z tej zabawy oprócz funu, dobrej zabawy i dużo radości, wynoszę jakąś naukę. Jakąkolwiek. To, że bawiąc się, nawet nie zauważam, że, zdobywam nowe umiejętności.

Może przejdźmy do części takiej bardziej Knowlowej. Jak się dowiedziałaś o Knoocker lub Knowli?

Od koleżanki z przedszkola. W przedszkolu generalnie.

I co pomyślałaś, kiedy po raz pierwszy uruchomiłaś Knowlę Box czy Edukacyjny Wszechświat?

Boże, o co tu chodzi i co ja mam teraz zrobić? Dlaczego w ogóle to jest takie dziwne? Jak to mam przejść? Pierwsze pięć minut obejrzałam pierwszy panel i tam były chyba wtedy tylko cztery planety i się zastanawiałam, bo tam coś więcej miało być, ale nic nie ma. Byłam przerażona a propos obsługi tego. Jak to mam zrobić? I tym podobne. Ja nie zapomnę tego pierwszego wrażenia. Ja byłam wtedy w domu i wołam moje dzieciaki. Mówię: “Ostrożnie, byście czegoś nie zepsuli. Nie dotykaj. Uważaj. Poczekaj” A z biegiem czasu było już tylko: “O matko! Jak tego tu jest dużo i ile mam możliwości!” i coraz ciekawiej oraz łatwiej zaczęło się robić.

Ja miałam zapytać o to chwilkę później, ale widzę, że miałaś dość mocne pierwsze wrażenie. Jaka jest twoja rada dla innych nauczycieli, którzy podobnie jak ty, będą uruchamiać to urządzenie po raz pierwszy?

Tego nie można zepsuć. To jest pierwsza rzecz. Próbuj. Kombinuj. Odkrywaj. Zdobywaj. Doświadczaj. Przede wszystkim: dalej i dalej kombinuj oraz nie poddawaj się za pierwszym razem. Bo mi też wiele rzeczy nie wychodzi za pierwszym razem. Wiele jest takich rzeczy, że nie wiem o co chodzi w ogóle i próbuję i kombinuję.

Czyli można by powiedzieć, że uczy trochę na nowo eksperymentowania z nauką?

Tak. Tak. Dla mnie na pewno tak było. Odkrywanie na nowo rzeczy, bo widzę jakąś jedną rzecz, a potem patrzę: “O, kurczę! Tu jest jeszcze coś takiego. Ojej! A to mogę tak zrobić”. Otwieram jakąś planetę, otwieram jakąś grę i myślę sobie, że można to zrobić tak czy tak, a wchodzi dzieciak i mówi, że to można zrobić jeszcze jakoś inaczej. Czyli na pewno odkrywanie i doświadczanie nowych rzeczy.

Na jakie potrzeby (specjalne potrzeby) edukacyjne odpowiada Knowla Box i Edukacyjny Wszechświat? W jaki sposób może wspomóc rozwój dzieci?

Wszechstronny. Tu jest tak dużo rzeczy, że tu jest właściwie wszystko. Dzisiaj sobie tak przypomniałam zawartość po tym okresie wakacyjnym i odkrywałam wszystko po kolei. Tu jest właściwie każda rzecz, która jest potrzebna w rozwoju dziecka. Począwszy od pisania, rysowania i ćwiczenia ręki. Przez spostrzegawczość. Po zwykłą wymowę. Rozwija na pewno orientację przestrzenną. Percepcję wzrokową. Koordynację rękę-oko. Tu możemy sobie wpisać wszystkie te rzeczy, które są potrzebne w edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Dla mnie to urządzenie je daje. Tylko znowu mądrze wykorzystaną. Jeśli będę korzystać z Knowla Box i będę tylko w niego wpatrzona, a nie będę w relacji z dzieckiem, to to też nie jest dobre.

To w jaki sposób korzystać z Knowla Box? Możesz podać konkretne przykłady, bo tego może być dużo.

Tak, dużo. Ja to jestem zafascynowana taką jedną rzeczą u was i ona się nazywa Tworzenie muzyki (red. Planeta Smart). Tam jest taka pięciolinia i wkładamy tam różne dźwięczne przedmioty. To jest dla mnie tak wszechstronne. Tu można bawić się muzyką i układać melodię, tańczyć, wywijać. Świetnie budować relację z dzieckiem. Można też stworzyć przestrzeń dla nowych umiejętności jeszcze przed nauką czytania, czyli możemy sobie robić sekwencje, szeregi. Możemy się przy tym uczyć tak wszechstronnie, przy tym mamy muzykę, która daje nam radość i świetnie się bawić. Co tu jeszcze dziś robiliśmy? Tu właściwie mogę mówić o tak wielu rzeczach, bo tu jest tak dużo fantastycznych elementów. Może inaczej. Dla mnie ważne w tym Knowla Box jest to, że po pierwsze – budujemy relację z tym dzieckiem, bo ja się razem z nim bawię. Ja sobie nie wyobrażam, że dziecku to daję i zostawiam go z tym. Tylko ja z nim uczestniczę i bawię się z nim. Po drugie – czasami ja jestem uczniem, a on jest nauczycielem. Co dla dziecka bywa również istotne. Czasami mówię “nie wiem”. Czasami jest element rywalizacji, bo się okazuje, że młody jest lepszy ode mnie. Jest jedna taka gra, w której nie jestem w stanie go pokonać. To jest Rytm (red. Planeta Sigma). Najpierw odtwarza się całą melodię, a potem układa się ją z fragmentów. Jak są trzy dźwięki do ułożenia, to ja opanuję. Potrafię to ułożyć po kolei, ale jak się pojawiają dwa dodatkowe dźwięki do ułożenia, to tego nie umiem zrobić. To jest genialna sprawa na słuch fonemowy, więc to mistrzostwo świata ta zabawa, a dla mnie jest to tak ciężkie, że to jest nieporozumienie.

Czy masz jakiś pomysł lub metodę, by wpisać tą zabawę z Knowlą w codzienny program lekcyjny?

W lekcyjny jest trochę trudniej. Pewnie też zależy co. Są takie aktywności, które można na spokojnie wpisać w podstawę. Na przykład ja jestem zafascynowana wagą (red. Planeta Sigma). Waga mi się bardzo podoba. Matematyczne kwadraty. Zliczanka. Bardzo genialne jest mnożenie, które będzie na pewno bardzo ciekawe do wprowadzenia. Są takie aktywności, z którymi może być ciężko na lekcji, ale te matematyczne, Planeta Sigma, ze spokojem mogę polecać na lekcje. Na pewno urozmaica zajęcia. Na pewno można się fajnie pobawić. W klasie dwudziestoosobowej różnie to może wyglądać, jak ja to obserwuję u mnie w szkole. Nie zawsze da się to wprowadzić. Są też tylko dwa pisaki do aktywnej pracy w części aplikacji. Też to zależy od potencjału nauczyciela. Ja nie pracuję z grupą, więc mi jest tak trudno odnieść się do tego, jak fajnie może być to zrobione. Mogę tylko podejrzewać. Ja zwykle pracuję indywidualnie.

Kończąc taki wątek aktywnościowy, która z aplikacji podoba się ci najbardziej? Lub twoim podopiecznym?

Nie mam jednej. Dzieciaki też nie mają jednej. Jedna z moich dziewczynek uwielbiała to Tworzenie muzyki, o której mówiłam. Pozostałe dzieciaki chyba nie mają takiej jednej ulubionej. Był taki moment, że w Planecie Fruu jest łączenie dwóch takich samych zwierzątek i pojawia się kolejne (red. Aktywności na podłogę, Dopasowanie). To było takie szaleństwo w pewnym momencie. Dla mnie… Nie mam jednej. Lubię wszystkie te, które są związane z matematyką. Lubię wszystkie te, które rozwijają logiczne myślenie. A także te, które rozwijają pisanie po śladzie. Dlatego, że my piszemy po śladzie w zeszycie, a nie ćwiczymy z dziećmi pisania w innych płaszczyznach. Jak wrzucam Knowlę Box na ścianę, to jest inna płaszczyzna, której my nie wykorzystujemy zupełnie, a to jest bardzo ważne. Dlatego w grafomotoryce: rzut na ścianę, rzut na podłogę, to jest genialne dla mnie. Ale tej jednej aktywności to nie mam.

Czy warto by Knowla pojawiła się w każdej szkole?

Na pewno w każdej szkole w gabinetach terapeutycznych czy mniejszych grupach, ale myślę, że tak właściwie może być w każdej szkole. Teraz należałoby dwie rzeczy rozróżnić na początek: sam Knowla Box i Edukacyjny Wszechświat. Knowla Box jest jednym z najlepszych rozwiązań interaktywnych, jeśli chodzi o szkołę, dlatego że mobilny. Może go przenieść z każdej sali do każdej sali. Dlatego tak. Myślę, że w każdej szkole by się przydał.

Jak ja obserwuję, co u mnie robią tutaj w szkole. Nie wiem czy widziałaś, bo wysyłam wam takie zdjęcie, jak dziewczyny postawiły Knowla Box na stole i rzuciły obraz na podłogę i zrobił się taki duży obraz z kolorowanek. Ułożyły kartki i obrysowały sobie ten zarys. Można więc wykorzystywać go w naprawdę różny sposób.

Czy uważasz, że Knowla Box może być taką różdżką, która w jakimś stopniu odmieni codzienne zajęcia lekcyjne?

Nie. Relacja jest ważniejsza. Nic nie jest magiczną różdżką. Jedna rzecz nie może zmienić całego świata. Ona musi być w dobrych rękach. Dobrze poprowadzona i tak dalej. Knowla Box może zaraz trafić do jakiejś szkoły i może okazać się, że jest beznadziejny. I tak będzie, bo nie będzie osób, które będą potrafiły to wykorzystać. Więc sam Knowla Box jest rewelacyjny, ale bez osób, które nie będą chciały to robić, bez relacji z dzieckiem, bez tej całej otoczki, to się nie da. Tu jest za dużo czynników tak naprawdę. Wierzę w to, że niektórzy dyrektorzy kupią Knowla Box, a nauczyciele stwierdzają, że: to właściwie jest nieprzydatne, po co to kupiliście, tyle pieniędzy wydaliście. I wiem, że tak będzie na pewno i to się zdarzy.

To może świadczy o tym, że jednak tą różdżką jest. Teraz pewnie wyjdzie, że na sam koniec nakierowuje jakoś ten wywiad, ale podzielę się jednak taką myślą. Różdżka jest tylko narzędziem, przedmiotem. Wszystko więc zależy od tego, kto, jak i dlaczego się nią posługuje. Dlatego potrzebny jest mag-nauczyciel, który w odpowiedni sposób wytworzy tą magię wśród dzieci.

No tak, właściwie tak. To możemy tak właściwie zrobić. Jest różdżką, bo ta różdżka w każdej ręce będzie zupełnie inna. W ręce Voldemorta była inna i w ręce Harrego Pottera była inna.

Podziel się!

decorator-green
Marta Zamośna
Marta Zamośna
Członkini Rady Programowej
Wspiera dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, zajmuje się terapią ręki i zaburzeń motoryki małej. Rozumie potrzeby dzieci w spektrum autyzmu, ADHD czy FAS. Dla Knowli współtworzy aplikacje z pakietu SPE, tworzy scenariusze zajęć z wykorzystaniem rozwiązania Knowla w terapii.

Przeczytaj także

Postaw nudę do kąta
Jesteś nauczycielem, pedagogiem, prowadzisz placówkę edukacyjną, a może jesteś zaangażowanym w edukację rodzicem?
Zapraszamy do kontaktu z nami. Udzielimy wszelkich informacji, doradzimy, pomożemy dokonać najlepszego wyboru. Tak jak Tobie, zależy nam na poprawie jakości edukacji naszych dzieci!
top divider black
top divider black mobile
Nauka to potęgi klucz
logo knowla white
wall_box_banner